Le Parkour



Inne spojrzenie na trening i zdrowie
Górna ramka
Chciałem napisać ten artykuł już dawno temu, ale za bardzo nie wiedziałem jak do tego podejść i czy jest w ogóle sens dzielenia się tymi spostrzeżeniami. Jednak powstaje ostatnio coraz więcej tekstów traktujących o treningu dzięki czemu mam już w głowie zarys tego co chcę przekazać. Zależy mi na tym, aby nikt nie odbierał tych słów bezpośrednio do siebie, lecz do ostatniej kropki czytał tekst mając w głowie własne zdanie na ten temat.

Trening
Jaki on właściwie powinien być? Ciężki? Lekki? Długi? Krótki? Moim zdaniem powinien on być przede wszystkim systematyczny! Z tego co wiem podobne zdanie na ten temat mają również członkowie polskiej PAWA. Całkowicie zgadzam się z tym, iż nie wystarczy samo "skakanie", by się lepiej rozwijać potrzeba treningu siłowego, lecz nie byle jakiego! Trzeba wyjątkowo skupić się na systematyczności swoich poczynań. Ponad to ćwiczenie tylko jednej grupy mięśni nie jest dobrym rozwiązaniem. Ogólnorozwojowy trening to klucz do sukcesu. A to z jakich ćwiczeń będzie się on składał zależy już od nas samych, od naszej wyobraźni i sprawności fizycznej. Zaletą treningów proponowanych przez doświadczone osoby jest to, że były one sprawdzone, wadą że sprawdzone głównie na sobie. Nie krytykuję tu nikogo kto chce pokazać jak ćwiczyć i co ćwiczyć! Jest to świetna inicjatywa, którą również w pełni popieram, jednak zwracam tu uwagę osobom, które wykorzystują te porady. Moim zdaniem powinny czasem spojrzeć na dane treningi ze swojego punktu widzenia i dostosować je tak, aby nie wykonywać ćwiczeń, lecz rozwijać się poprzez wykonywanie tych ćwiczeń. Wiąże się to z tym, że osoba X niektóre ćwiczenia musi odrzucić/zmodyfikować, a inne dodać i zwiększyć ich natężenie. Ogólnorozwojowy trening to nie tylko siłówka, siłówka i siłówka, należy pamiętać np. o ćwiczeniach równowagi, techniki, psychiki itd. Można oczywiście rozłożyć sobie to wszystko tak jak znany traceur z Angli - Blane, który podzielił sobie rok na 4 części i w każdej z nich koncentruje się bardziej (nie całkowicie, lecz bardziej) na innym aspekcie treningu. Ale najlepiej będzie jak po prostu dostosujemy to do własnych potrzeb i możliwości.

Zdrowie
Póki co to artykuł jest dość schematyczny, ale teraz się to niewątpliwie zmieni. Otóż moje spojrzenie na zdrowie traceura, jak i zwykłej osoby jest diametralnie inne niż wszystko to, o czym do tej pory czytałem. We wszystkich tekstach o zdrowiu mowa jest o szczególnej roli pożywienia, o specjalnej diecie i o tym jak ją sobie ułożyć. Ja osobiście całkowicie z tym zerwałem, nie miałem, nie mam i nie zamierzam mieć żadnej specjalnej diety. Jest to związane z moim specyficznym stylem bycia. Byłem za to wiele razy krytykowany przez osoby (nie boję się tego powiedzieć) o wiele bardziej doświadczone w dziedzinie dietetyki i odżywiania. Wiem, że to co robię jest sprzeczne z tym co mówią lekarze czy choćby wyżej wspomniana PAWA. Oczywiście staram się jeść zdrowo (np. unikam fast-foodów itd.) ale ignoruję podstawowe zasady żywieniowe. Np. według norm czasem przekraczam dzienną "dawkę" mleka nawet kilkukrotnie, często nie dostarczam organizmowi pewnych składników odżywczych np. białka zwierzęcego. Czasem zaś dostarczam ich stanowczo za dużo. Mój sposób jedzenia nie ma nic wspólnego z idealnie wydzielonymi piramidami żywności, bo po prostu w to nie wierzę. Zaczęło się to grubo ponad 2 lata temu, gdy zacząłem się tym troszkę interesować. Byłem niezmiernie zdziwiony tym jak różne rady odnośnie odżywiania znajdowały się w różnych miejscach. Tu karzą Ci jeść codziennie 2 listki sałaty i pić sok z pokrzywy, bo to uchroni Cię przed chorobą i da Ci długie życie, gdzie indziej mówią, iż podobny skutek uzyskamy pijąc dziennie 3 litry wody i jedząc 4 plasterki sera. To wszystko kumulowało się z wypowiedziami ludzi, którym dane porady nie pomogły, a także ze świadectwem tych, którzy są zdrowi bo wybrali taką czy owaką dietę. To oczywiście przykłady ale po wielu takich, czasem nawet wykluczających się poradach, postanowiłem robić sporo rzeczy zupełnie na odwrót. Ot prosty, ciut infantylny przykład - mama mówi "Nie wychodź po kąpieli od razu na balkon bo się przeziębisz". Skutki moich działań z początku nie były zbyt optymistyczne - zachorowałem trzy razy w krótkim okresie czasu, ale byłem uparty i się nie poddawałem. W efekcie nie byłem na nic chory od stycznia 2005 roku. Do dziś lekceważę zalecenia nadwrażliwych pediatrów, nie biorę żadnych leków, nie jestem na nic uczulony, nigdy w życiu nie miałem połamanej ręki czy zwichniętej nogi. W tym, że czynię dobrze, utrwalają mnie coraz liczniejsze artykuły znanych doktorów, w których opisane są skutki podania placebo itp. Ostatnio spore wrażenie zrobił na mnie pokaźnych rozmiarów wywiad z kilkoma badaczami, którzy starają się udowodnić, iż astma, a także różne uczulenia są tylko wytworem mózgu osoby, która na nie cierpi. Nie będę tego dokładnie opisywał bo to dość skomplikowane, jednak słowa te potwierdzają ludzie, którzy zostali wyleczeni z tych przypadłości po zwykłej wizycie u psychologa. To wszystko skłania mnie do tego bym nadal podążał swoją własną drogą. W tej chwili, mimo znacznej krytyki, którą przyjmuję do wiadomości, nie mam zamiaru modyfikować ani sposobu odżywiania, ani własnego treningu. Chodzi tu głównie o mój trening wytrzymałościowy, który składa się z różnych elementów m.in. i tych które są stanowczo niewskazane (np. skakanie po brzuchu). W zasadzie mój trening siłowy niewiele się różni od innych, ale trening na wytrzymałość jest (tak mi się wydaje) inny. Co do zdrowia to mam jeszcze kilka przemyśleń: po pierwsze jeżeli ogół społeczeństwa stara się żyć zdrowo, to czemu tak niewielu ludziom udaje się być zdrowym? Dlaczego słyszy się o zwalczeniu przez daną osobę choroby, która uznawana była za nieuleczalną? Czy to lekarze się mylą? Są ludźmi, więc mają do tego prawo. I czemu lekarze (specjaliści od zdrowia) chorują, a ja który żyję jak żyję jestem zdrowy? Właściwie to na to ostatnie pytanie znalazłem niedawno odpowiedź (przyśniła mi się :D). Ponieważ nigdy nie będziemy zdrowi nie chorując! Będziemy zdrowi zwalczając choroby! Co mi po tym, że zamknę się w szklanej kuli, mój układ immunologiczny z braku zadań przestanie pracować, a gdy tylko opuszczę schronienie, to zachoruję i pojadę do szpitala ze zwykłym przeziębieniem. A szczepionki? Przecież to zwykłe patogeny! Nie będziemy odporni na chorobę po szczepionce, będziemy na nią odporni dopiero po zwalczeniu i przystosowaniu się limfocytów do bakterii w niej zawartych. Dlatego organizm musi nieustannie walczyć i się rozwijać, bo w innym wypadku zacznie się cofać, a skutki tego na pewno nie będą korzystne. A teraz coś co może Was zaskoczyć jeszcze bardziej niż poprzednie słowa: całkowicie nie zachęcam nikogo do życia według tego, co wcześniej opisałem. Jedynym powodem, dla którego dzielę się tymi przemyśleniami jest skłonienie wszystkich do refleksji. No bo skoro dwa zupełnie różne sposoby na zdrowie mogą współistnieć obok siebie, to nie należy ślepo podążać za wskazaniami innych, lecz trzeba przemyśleć swoją sytuację i wybrać takie życie, jakim chcemy żyć. Ja podjąłem ryzyko i wybrałem tą mniej sprawdzoną ścieżkę życia. Nie wiem co czeka mnie w przyszłości, lecz dzisiaj jestem wolny od szalika i zapiętej kurtki. Nie przejmuję się dietą i ufam własnym siłom. Jednak w żadnym wypadku nie krytykuję tych, którzy żyją inaczej, jak również tych, którzy krytykują mnie :P Może to ja się mylę? A może nie? I tu zostajemy sam na sam z odpowiedzeniem sobie na pytanie: Czy chcemy być zdrowi nie chorując? Czy wybieramy zdrowie polegające na zwalczaniu chorób?

To by było na tyle :) W podsumowaniu chciałbym jeszcze raz podkreślić, że o ile Wasze życie Wam odpowiada, czujecie się zdrowi i silni, to nie ma sensu tego zmieniać. Skoro np. dobrze dobrana dieta pozwala Wam lepiej zregenerować siły i rozwijać się szybciej, to jej nie odrzucajcie. Trenując pokładajcie nadzieję we własnym ciele, nie dajcie się zmienić przez niekoniecznie odpowiednie (dla Was) porady. Do wszystkiego należy podchodzić z nutką sceptycyzmu ale i obiektywizmu.

Lazarus
Dolna ramka Wróc do artykułów